Rozgość się, Odkrywaj skarby ✨


Mówi się, że Nadodrze to dzielnica cudów. Każdy, kto zna tutejszy folklor to potwierdzi. Potwierdzam i ja. Dlaczego? Sami zobaczcie spektakularną przemianę, która wydaje się zupełnie niemożliwa. Im bardziej się jej przyjrzymy, tym bardziej będziecie zdziwieni.

Lamperia z Olejnej

Pani Olejna to bardzo popularna w kamienicach persona. Gości w starych korytarzach tak często, jakby w całym mieście żyła tylko ona. Rozkłada się na ścianach, by po dziesiątkach lat efektownie się łuszczyć i odpadać z przytupem. Najczęściej jest zielona. Teraz to eko, wcześniej wprowadzenie koloru w zszarzałe życia szarych mieszkańców i prawdopodobnie najtańszy wybór. Zadomowiła się też na kaflach. I to na dobre, bo było jej aż 5 warstw. Zielona, brązowa, pomarańczowa. Cała plejada pań Olejnych.

Internety

W czasie największej posuchy i zatrzymania świata spowodowanego zarazkiem jak grom gruchnął post Pracowni Konserwacji Zabytków Piotr Pelc o metamorfozie kafli na Nadodrzu. Trzy razy przetarłam oczy ze zdziwienia zanim zaczęłam rozpływać się nad pokazanym właśnie światu efektem. Pomarańczowa ściana i obok niebieska ściana. To niebieskie to były... kafle!

Post zbierał pochwały płynące z Internetów. Ich wezbrana rzeka pokazywała jak wielka jest w narodzie wola i potrzeba przywracania blasku klatkom schodowym. Ludzie hojnie sypali sercami, bo w tym mieście jest nie tylko rynek i wszystko to, czym się świeci turystom. Są zakamarki, które potrzebują piękna.
 
Kiedy tylko mogłam, pobiegłam do tej klatki schodowej. Poczekałam swoje. Weszłam, a za drzwiami... To było dla mnie, tropicielki kafli, co najmniej jak spotkanie różowego jednorożca. Oto zaniedbane kafle, zapaćkane farbą o mało wytwornym kolorze wychodzą na światło dzienne i są takie piękne, że aaa!

Zrobiłam zdjęcia kiedy część kafli była jeszcze zakryta. Czegoś mi jednak brakowało. Postanowiłam, że jeszcze tam wrócę.

Piotr i Marta

Kto, co i dlaczego. Takie miałam pytania, bo przecież trochę znam już Wrocław, widziałam kafle z Wesołej (te smutne) i znam problemy z finansowaniem remontów przez wspólnoty mieszkaniowe (z autopsji). No to poszłam i spotkałam Piotra z Martą.

Było już późno, po 19:00, a oni coś tam dłubali w kaflach. Od razu miło i fajnie. 

 RAPORT Z ROZMOWY
    1. Szpachlowane miejsca w kaflach będą szkliwione i traktowane żywicą dla naturalnego efektu
    2. Braki w kaflach będą uzupełniane specjalnie zamówionymi kaflami od artysty rzeźbiarza, który zrobił kilka generacji próbnych kafli, mieszka w Tarnowie i jest synem aktora z Kabaretu Starszych Panów
    3.  Profesjonalny remont klatki schodowej z oczyszczeniem kafli i schodów zainicjowała wspólnota mieszkaniowa
    4.  Wspólnota sama finansuje remont (!) z uzbieranego funduszu remontowego
    5.  Sufit jest grafitowoniebieski
    6.  Piotr podczas prac konserwatorskich we wrocławskiej katedrze odkrył obraz uważany za zrabowany w czasie wojny i najstarszą rzeźbę na Śląsku pod stropem w Ziębicach
    7. Zegar na wieży Hali Targowej dzięki nim jest niebieski  Do willi na Matejki mam nie iść sama
    8.  Większość kamienic przechodziło poważniejszy remont w latach '70

Wtedy otworzyły się drzwi i ktoś zaczął schodzić po schodach.

Ola

Kto by pomyślał, że mózg całej operacji chodzi w różowych leginsach. W takich była Ola, która właśnie zeszła ze schodów. Sprawczyni zamieszania. 

Ola znała Piotra i jego pracownię, dlatego była w ogóle szansa na odpowiednią renowację kafli. Nie każdy by się tego podjął, nie każdy miałby do tego serce, mówi. Pieniądze były na funduszu remontowym, wspólnota poparła odnowienie klatki schodowej. Na zebraniu Ola od razu powiedziała, że muszą odnowić kafle. Ostatecznie szalę przeważył argument "a co mamy zrobić, pomalować kolejną warstwą olejnej?". I nie ma, że ratuje poniemieckie kafle, bo Ola we Wrocławiu się wychowała i to są dla niej kafle wrocławskie. Z resztą to już nie pierwsza jej klatka. Wcześniej z mężem, również Piotrem zrobili rewolucję przy Żeromskiego. Zapytana w jaki sposób jej się to udało mówi, że ma męża przywódcę. 

Nie do końca tak wyobrażałam sobie tego przywódcę. Człowiek ogarnął wspólnotę mieszkaniową, instytucję trochę przestarzałą, więc ma twardą rękę i gniewną twarz, myślałam. A Piotr ma długie włosy, szeroki uśmiech i wymarzonego kampera. Hipnotyzuje dobrą energią. 

Ola ma wizję i dar przekonywania. Autentycznie cieszą ją kolejne efekty przemiany. Osobiście ich dogląda. Z tym szczególnym rodzajem błysku w oku opowiada o kolorach ścian, pokazuje co trzeba poprawić na głęboko niebieskim suficie. Odważnie myśli o poszerzeniu tej rewolucji. Przecież dobrze wyglądałyby drzwi do mieszkań pomalowane na ten sam odcień co sufit. Chce też odtworzyć bramę. A między tym wszystkim zaprasza na wafelki.

I jak tu wyrazić swój zachwyt? Życzę wszystkim kamienicom takich mieszkańców.

No to już znacie tę szaloną historię. Teraz spokojnie popatrzcie na zdjęcia ✨














Jeszcze tam wrócę.
Wrocław | Kilińskiego


Trochę ostatnio mało było o Ołbinie, więc się poprawiam. 

Marzy mi się, żeby w przewodniku po Wrocławiu pod pisanym tłustym drukiem hasłem OŁBIN, obok tekstu o walorach spaceru do Parku Tołpy była notka o wrocławskich kaflach. Że to takie lokalne skarby. Mówi się, że marzeń nie powinno się wypowiadać na głos, ale po pierwsze niedługo mam urodziny, a po drugie może nikt z piszących po prostu jeszcze na to nie wpadł, a mam okazję go zainspirować. Nigdy nie wiadomo.

Kiedyś mi się nawet nie śniło sprecyzować to marzenie tak odważnie. Jeszcze kilka lat temu niewiele osób potrafiło w ogóle wskazać gdzie we Wrocławiu jest Ołbin. Wtedy Z nostalgią opisywałam kafle z pawiem. A dzisiaj mamy na Ołbin modę. W dosyć wąskiej grupie ludzi, ale za to jakiej. Jest Żółty Parasol, jest Sąsiadujemy, angielski dla seniorów, brandowane poduszki do przesiadywania w oknie, kiszenie kimchi, nasiona ziół do balkonowych wysiewów, zin Ołbin, rewitalizacje, a nawet więcej zieleni na Daszyńskiego. Jak sobie to wszystko wyliczam, to nabieram pewności, żeby powtarzać moje marzenie o notce w przewodniku.

No i dzieją się cuda. Zdarzają się naprawdę i to w dziedzinie kafli. Piękny przykład dostarczyła właśnie Pracownia Konserwacji Zabytków - Piotr Pelc pokazując metamorfozę ściany na której pod brunatną warstwą farby olejnej kryły się błękitnogranatowe kafle ze złotawym dekorem. Po entuzjazmie, jaki wywołał post ze zdjęciami przed i po wnioskuję, że szeregi sympatyków przywracania blasku klatkom schodowym się wzmocniły. To buduje i wzmacnia również moje marzenie.

A że Piotr Pelc z ekipą przedarli się przez cztery warstwy olejnej, jedynego słusznego PRL-owskiego środka do konserwacji ścian, żeby odsłonić kafle, na pewno wybiorę się tam uwiecznić efekty. Znam tę kamienicę i cieszę się, że coś dobrego tam się dzieje.


Metamorfoza kafli przy Kilińskiego. Zdjęcie: Pracownia Konserwacji Zabytków - Piotr Pelc

Ostatnio staram się robić zdjęcia z zewnątrz i wrzucać na Instagrama relacje z takiego chodzenia po dzielni. Do środka na razie nie zaglądam, jeszcze trochę wytrzymam. Ale mam dysk, gdzie  regularnie chomikuję foldery na spokojniejsze czasy, których prawie nigdy nie ma. A tu proszę, właśnie nadeszły, więc serdecznie zapraszam, zobaczcie rzadko występujący wzór tych bardzo dobrze zachowanych stuletnich kafli. 







Wrocław | Walecznych  warto zajrzeć
Są dostojne kamienice. Beżowe, szare i bordowe. Inne, mniej eleganckie, mają kolor zielony lub pastelowożółty. A ta jest jasnoróżowa. Majtkowa. Choć imponuje wielkością i formą, sprawdza się tu stara prawda, że najważniejsze jest jednak wnętrze.

Dzisiaj moje zdjęcia pokażą Wam stan archiwalny. Od czasu, gdy odwiedziłam te kafle przy Traugutta sporo się bowiem zmieniło. Działo się tu coś absolutnie świetnego. Kasia z Mieszkanie w kamienicy i Jacek z Lokacje podcast oraz Łokietka 5 (razem organizowaliśmy wystawę) wymyślili akcję sprzątania kamienic. Popdowiedziałam Kasi, że te kafle najbardziej potrzebują pomocy i zorganizowali tu porządki. Ale nie takie zwykłe mycie, tylko konkretne rozpuszczanie zaschniętych napisów i bohomazów wykonanych markerem i farbą w sprayu. Chwała im za to, bo efekt jest cudowny! Możecie go podejrzeć tutaj.

Trochę tylko żal, że sama nie mogłam wziąć udziału w tej inicjatywie. Byłam poza Wrocławiem i działy się wtedy dla mnie prywatne ważne rzeczy.

Jakiś czas temu głośno było o tej kamienicy także z powodu skradzionej drewnianej płaskorzeźby rycerza z płyciny drzwi. Dzisiaj dziura jest wypełniona gładką deską, ale wątpię, żeby skradzionego elementu szukano. Gdzieś w opinii publicznej pokutuje jeszcze przekonanie o braku wartości poniemieckich detali. Albo, że mieszkańcom to różnicy nie zrobi, przecież nie dbają nawet o porządek. Dlatego tym bardziej dobrą robotę zrobili Kasia z Jackiem. To może (choć przecież nie musi) być początek bardzo dobrej drogi dla tej kamienicy (i tak warto).

Przy tej okazji chciałam wspomnieć o podawaniu dokładnych adresów miejsc z ciekawymi nazwę to ‚ruchomymi detalami’ Wrocławia. Nie warto nimi wszędzie świecić. Wierzcie lub nie, mogą mocno ułatwiać dotarcie do zabytkowych detali potencjalnym zainteresowanym, którzy dostarczą je ‚kolekcjonerom’. Druga sprawa to dbałość o mir domowy mieszkańców. Pisanie wszędzie w ogólnodostępnych komentarzach takich adresów prędzej czy później może go zakłócać. Nie róbcie więc tego, proszę. Lepiej przyjdźcie do kamienicy ze zmywaczem do paznokci i usuńcie zrobiony markerem napis.

To się 'nagadałam' ☺ A teraz zobaczcie kafle:
















Info dla wytrwałych: ten sam wzór jest przy Wesołej!

Traugutta | Wrocław

Kamienica przy Probusa zaskakuje podwójnymi schodami, rozgałęziającymi się w głębi korytarza.  Przy wejściu mamy ściany pokryte miedzianymi kaflami. Wzór wygląda na misieński, dekor pokryty jest niebieskim - kobaltowym i żółtym - ołowianym szkliwem. Pod światło wydać delikatną fakturę kafli.

Wewnątrz jest dość przyjemnie, czysto. Na miejscu spotykam ogolonego na zero, młodego mężczyznę, który wraca z reklamówką pełną zakupów. Myślę: Nadodrze. Wbrew stereotypom, dopytuje mnie o kafle i płaskorzeźbę w swojej kamienicy. Myśli, że działam z ramienia konserwatora zabytków.

Z tej wizyty mam dla Was:









Probusa | Wrocław


Trzeba się postarać, żeby znaleźć kafle. Ale są takie, co zachowały się na ścianach instytucji (kafel #25), da się je zauważyć przez szybę drzwi (kafel #58) albo można je zobaczyć za szybą i w książce o secesji wrocławskiej (kafel #10).

Kamienica, do której idziemy, znajduje się w podwórku. Dlatego czasami mylnie określana jest oficyną. Może jej położenie jest błędem w kodzie miasta lub stoi tu z powodu niedokończonego zamysłu rozbudowy ulicy. Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na przedwojennych mapach, dziś tak cudownie pokreślonych czerwonym flamastrem, którym dopisano na nich polskie nazwy.

Jesteśmy nad Starą Odrą. Kafle są podwójnie ukryte, bo kamienicę od rzeki i drogi oddziela warstwa zabudowań. Odkrycie tej lokalizacji sprawiło mi niemałą przyjemność. Przez pewien czas dość mocno absorbują tutaj kamienice 'pierwszej linii' oraz wąski park wzdłuż rzeki. Wystarczy chwilę się przyjrzeć, żeby dostrzec w nim kilka egzotycznych roślin i inne ślady dawnej świetności. Wnikliwe oko zauważy elementy wojennego gruzu wystające do tej pory ze ścieżki, która przebiega bezpośrednio nad rzeką.

Ukryte kafle, ukryta kamienica, ukryci mieszkańcy. W tej bramie mieszkała jedna z bohaterek audycji Joanny Mielewczyk, Pani Halina. Jej mąż i syn, schowani w tym miejscu czuli się trochę bardziej bezpieczni prowadząc swoją zaangażowaną politycznie działalność.

To tej kamienicy dotyczą również wspomnienia Pani Honoraty.











Wrocław | Pasteura



Pod chińskim smokiem

W pierwszych latach po wojnie mieszkało w tej okolicy wiele wdów. Tak jak Pani Wanda czy Helena. Wychodziły latem nad rzekę przez słoneczną ulicę, jesienią w przedsionku strząsały krople z parasolek. Mijały w zacienionych od starych drzew alejkach studentów politechniki i przyszłych lekarzy. Kupowały pączki w cukierni Pod Trumienką. Trzymały sobie nawzajem kolejkę. Zamieniały słowo z Lucyną. Stawiały małe krzesełka w ogródku przed kamienicą, żeby w przerwie przycinania roślin ukradkiem obserwować przechodniów. I raz po raz powtarzały sobie w myślach "Mój Boże, jak dobrze, że wejścia strzeże ten smok"!









[http://ma.wroc.pl/pl/archiwum-budowlane/70548/]


Projekt kamienicy: Georg Soholy (1904r.)

Wrocław | Wybrzeże Wyspiańskiego