Rozgość się, Odkrywaj skarby ✨




"Jestem Adela, jestem architektką z Łodzi, pracuję przy rewitalizacji fabryki Scheiblera. Przeczytałam całe Old kafel story od 22:00 do 4:00 i znalazłam bliźniaka kafli z Łodzi w relacji ze spaceru szlakiem kafli po Ołbinie. Ósme zdjęcie. Te kafle chyba są z Miśni?"

To esencja z przemiłej wiadomości od Adeli, która zmobilizowała mnie do zrobienia zdjęć w dotąd pomijanej ołbińskiej klatce schodowej.

Bliźniak z Łodzi

Jest bardziej zadbany niż jego wrocławski odpowiednik. We wgłębieniach kwiatowego wzoru brak zgromadzonego przez dziesięciolecia ciemnego nalotu. Nie widać ani grama kurzu. Przechodzi przecież konserwację pod okiem Adeli razem z wnętrzem elektrowni Scheiblera. 

Dekor w Łodzi użyty jest gęsto, bez odstępów jakie zobaczycie na zdjęciach z Wrocławia. Cienka listwa jest niebieska, podczas gdy na Ołbinie występuje inna pod względem faktury, biała. Poza tym ułożono dwie warstwy podłużnych płytek wokół dekoru, a także zastosowano ciemnogranatowe kafle jako baza. U nas z podobnych, ciemnych kafli zbudowano listwę dolną, z resztą obecnie w kilku miejscach uszkodzoną podczas niedawnej wymiany schodów na granitowe.

Kafle z elektrowni Scheiblera w Łodzi, na ich tle świetny projekt elektrowni z klocków Lego; za bryla.pl

Miśnia

Pochodzenie kafli nie zawsze jest całkiem oczywiste i w dużej mierze opiera się na porównaniach. Jednak w tym wypadku mam 100% pewności. Wśród zdjęć znajdziecie dowód. Odsłonięty w czasie remontu odcisk płytki z odbitymi literami M.O. & P.F. To skrót nazwy kaflarni z Miśni: Meißner Ofen- und Porzellanfabrik, gdzie kafle zostały wyprodukowane i zaprojektowane.

Co ciekawe, ten sam wzór powtarza się także we Wrocławiu. Niebawem pojawią się kolejne zdjęcia. A ja pojawię się w Miśni. Planuję odwiedzić tamtejszą kaflarnię. Będę dawała znać.


Spod kurzu patrzy kafel

Niektóre klatki schodowe odnawiane są z zaskoczenia. Trach i są gotowe. A ich metamorfozy zachwycają jak ta z Kilińskiego. Mieszkańcy tych kamienic są podekscytowani i ze zniecierpliwieniem śledzą postępy remontu. Tutaj prowadzone prace kapią sobie kropla po kropli jak woda tworząca stalaktyt w jaskini. Trwają od 2017 roku, kiedy w pierwszym remontowym zrywie wymieniono drzwi oraz instalację elektryczną, a pył z kutego tynku osiadł grubą warstwą na stuletnich kaflach.

Minęły kolejne trzy lata, a kurz dalej leży. I niespecjalnie przeszkadza mieszkańcom. 

W tej kwestii tak bardzo nic się nie zmieniło, że odezwałam się do Kasi z Mieszkania w kamienicy, z propozycją ołbińskiej edycji akcji czyszczenia kafli. Kasia z Jackiem zorganizowali kamieniczne porządki rok temu na Przedmieściu Oławskim odmieniając zupełnie kafla #70

Będziemy jeszcze nad tym pracować, ale jeśli już bylibyście chętni wyczyścić ze mną te kafle, dajcie znać w wiadomościach. Może uda się temat przyspieszyć i pokazać, że te kafle są piękne. Wiem, remont jest w trakcie, ale wygląda jego najbardziej brudzące etapy są już wykonane. A naprawdę niewiele trzeba, żeby kafle pięknie lśniły. 







Zwróćcie uwagę na elementy stolarki, zostały naprawdę ładnie odnowione:





Tutaj przydałaby się renowacja Pracowni Piotra Pelca, która wydobył spod farby olejnej i odpicował kafla #72. A poniżej skutki wymiany schodów...





Pochodzenie kafli: Miśnia

Wrocław | Nowowiejska ↜ warto zajrzeć


Mówi się, że Nadodrze to dzielnica cudów. Każdy, kto zna tutejszy folklor to potwierdzi. Potwierdzam i ja. Dlaczego? Sami zobaczcie spektakularną przemianę, która wydaje się zupełnie niemożliwa. Im bardziej się jej przyjrzymy, tym bardziej będziecie zdziwieni.

Lamperia z Olejnej

Pani Olejna to bardzo popularna w kamienicach persona. Gości w starych korytarzach tak często, jakby w całym mieście żyła tylko ona. Rozkłada się na ścianach, by po dziesiątkach lat efektownie się łuszczyć i odpadać z przytupem. Najczęściej jest zielona. Teraz to eko, wcześniej wprowadzenie koloru w zszarzałe życia szarych mieszkańców i prawdopodobnie najtańszy wybór. Zadomowiła się też na kaflach. I to na dobre, bo było jej aż 5 warstw. Zielona, brązowa, pomarańczowa. Cała plejada pań Olejnych.

Internety

W czasie największej posuchy i zatrzymania świata spowodowanego zarazkiem jak grom gruchnął post Pracowni Konserwacji Zabytków Piotr Pelc o metamorfozie kafli na Nadodrzu. Trzy razy przetarłam oczy ze zdziwienia zanim zaczęłam rozpływać się nad pokazanym właśnie światu efektem. Pomarańczowa ściana i obok niebieska ściana. To niebieskie to były... kafle!

Post zbierał pochwały płynące z Internetów. Ich wezbrana rzeka pokazywała jak wielka jest w narodzie wola i potrzeba przywracania blasku klatkom schodowym. Ludzie hojnie sypali sercami, bo w tym mieście jest nie tylko rynek i wszystko to, czym się świeci turystom. Są zakamarki, które potrzebują piękna.
 
Kiedy tylko mogłam, pobiegłam do tej klatki schodowej. Poczekałam swoje. Weszłam, a za drzwiami... To było dla mnie, tropicielki kafli, co najmniej jak spotkanie różowego jednorożca. Oto zaniedbane kafle, zapaćkane farbą o mało wytwornym kolorze wychodzą na światło dzienne i są takie piękne, że aaa!

Zrobiłam zdjęcia kiedy część kafli była jeszcze zakryta. Czegoś mi jednak brakowało. Postanowiłam, że jeszcze tam wrócę.

Piotr i Marta

Kto, co i dlaczego. Takie miałam pytania, bo przecież trochę znam już Wrocław, widziałam kafle z Wesołej (te smutne) i znam problemy z finansowaniem remontów przez wspólnoty mieszkaniowe (z autopsji). No to poszłam i spotkałam Piotra z Martą.

Było już późno, po 19:00, a oni coś tam dłubali w kaflach. Od razu miło i fajnie. 

 RAPORT Z ROZMOWY
    1. Szpachlowane miejsca w kaflach będą szkliwione i traktowane żywicą dla naturalnego efektu
    2. Braki w kaflach będą uzupełniane specjalnie zamówionymi kaflami od artysty rzeźbiarza, który zrobił kilka generacji próbnych kafli, mieszka w Tarnowie i jest synem aktora z Kabaretu Starszych Panów
    3.  Profesjonalny remont klatki schodowej z oczyszczeniem kafli i schodów zainicjowała wspólnota mieszkaniowa
    4.  Wspólnota sama finansuje remont (!) z uzbieranego funduszu remontowego
    5.  Sufit jest grafitowoniebieski
    6.  Piotr podczas prac konserwatorskich we wrocławskiej katedrze odkrył obraz uważany za zrabowany w czasie wojny i najstarszą rzeźbę na Śląsku pod stropem w Ziębicach
    7. Zegar na wieży Hali Targowej dzięki nim jest niebieski  Do willi na Matejki mam nie iść sama
    8.  Większość kamienic przechodziło poważniejszy remont w latach '70

Wtedy otworzyły się drzwi i ktoś zaczął schodzić po schodach.

Ola

Kto by pomyślał, że mózg całej operacji chodzi w różowych leginsach. W takich była Ola, która właśnie zeszła ze schodów. Sprawczyni zamieszania. 

Ola znała Piotra i jego pracownię, dlatego była w ogóle szansa na odpowiednią renowację kafli. Nie każdy by się tego podjął, nie każdy miałby do tego serce, mówi. Pieniądze były na funduszu remontowym, wspólnota poparła odnowienie klatki schodowej. Na zebraniu Ola od razu powiedziała, że muszą odnowić kafle. Ostatecznie szalę przeważył argument "a co mamy zrobić, pomalować kolejną warstwą olejnej?". I nie ma, że ratuje poniemieckie kafle, bo Ola we Wrocławiu się wychowała i to są dla niej kafle wrocławskie. Z resztą to już nie pierwsza jej klatka. Wcześniej z mężem, również Piotrem zrobili rewolucję przy Żeromskiego. Zapytana w jaki sposób jej się to udało mówi, że ma męża przywódcę. 

Nie do końca tak wyobrażałam sobie tego przywódcę. Człowiek ogarnął wspólnotę mieszkaniową, instytucję trochę przestarzałą, więc ma twardą rękę i gniewną twarz, myślałam. A Piotr ma długie włosy, szeroki uśmiech i wymarzonego kampera. Hipnotyzuje dobrą energią. 

Ola ma wizję i dar przekonywania. Autentycznie cieszą ją kolejne efekty przemiany. Osobiście ich dogląda. Z tym szczególnym rodzajem błysku w oku opowiada o kolorach ścian, pokazuje co trzeba poprawić na głęboko niebieskim suficie. Odważnie myśli o poszerzeniu tej rewolucji. Przecież dobrze wyglądałyby drzwi do mieszkań pomalowane na ten sam odcień co sufit. Chce też odtworzyć bramę. A między tym wszystkim zaprasza na wafelki.

I jak tu wyrazić swój zachwyt? Życzę wszystkim kamienicom takich mieszkańców.

No to już znacie tę szaloną historię. Teraz spokojnie popatrzcie na zdjęcia ✨














Jeszcze tam wrócę.
Wrocław | Kilińskiego


Trochę ostatnio mało było o Ołbinie, więc się poprawiam. 

Marzy mi się, żeby w przewodniku po Wrocławiu pod pisanym tłustym drukiem hasłem OŁBIN, obok tekstu o walorach spaceru do Parku Tołpy była notka o wrocławskich kaflach. Że to takie lokalne skarby. Mówi się, że marzeń nie powinno się wypowiadać na głos, ale po pierwsze niedługo mam urodziny, a po drugie może nikt z piszących po prostu jeszcze na to nie wpadł, a mam okazję go zainspirować. Nigdy nie wiadomo.

Kiedyś mi się nawet nie śniło sprecyzować to marzenie tak odważnie. Jeszcze kilka lat temu niewiele osób potrafiło w ogóle wskazać gdzie we Wrocławiu jest Ołbin. Wtedy Z nostalgią opisywałam kafle z pawiem. A dzisiaj mamy na Ołbin modę. W dosyć wąskiej grupie ludzi, ale za to jakiej. Jest Żółty Parasol, jest Sąsiadujemy, angielski dla seniorów, brandowane poduszki do przesiadywania w oknie, kiszenie kimchi, nasiona ziół do balkonowych wysiewów, zin Ołbin, rewitalizacje, a nawet więcej zieleni na Daszyńskiego. Jak sobie to wszystko wyliczam, to nabieram pewności, żeby powtarzać moje marzenie o notce w przewodniku.

No i dzieją się cuda. Zdarzają się naprawdę i to w dziedzinie kafli. Piękny przykład dostarczyła właśnie Pracownia Konserwacji Zabytków - Piotr Pelc pokazując metamorfozę ściany na której pod brunatną warstwą farby olejnej kryły się błękitnogranatowe kafle ze złotawym dekorem. Po entuzjazmie, jaki wywołał post ze zdjęciami przed i po wnioskuję, że szeregi sympatyków przywracania blasku klatkom schodowym się wzmocniły. To buduje i wzmacnia również moje marzenie.

A że Piotr Pelc z ekipą przedarli się przez cztery warstwy olejnej, jedynego słusznego PRL-owskiego środka do konserwacji ścian, żeby odsłonić kafle, na pewno wybiorę się tam uwiecznić efekty. Znam tę kamienicę i cieszę się, że coś dobrego tam się dzieje.


Metamorfoza kafli przy Kilińskiego. Zdjęcie: Pracownia Konserwacji Zabytków - Piotr Pelc

Ostatnio staram się robić zdjęcia z zewnątrz i wrzucać na Instagrama relacje z takiego chodzenia po dzielni. Do środka na razie nie zaglądam, jeszcze trochę wytrzymam. Ale mam dysk, gdzie  regularnie chomikuję foldery na spokojniejsze czasy, których prawie nigdy nie ma. A tu proszę, właśnie nadeszły, więc serdecznie zapraszam, zobaczcie rzadko występujący wzór tych bardzo dobrze zachowanych stuletnich kafli. 







Wrocław | Walecznych  warto zajrzeć
Są dostojne kamienice. Beżowe, szare i bordowe. Inne, mniej eleganckie, mają kolor zielony lub pastelowożółty. A ta jest jasnoróżowa. Majtkowa. Choć imponuje wielkością i formą, sprawdza się tu stara prawda, że najważniejsze jest jednak wnętrze.

Dzisiaj moje zdjęcia pokażą Wam stan archiwalny. Od czasu, gdy odwiedziłam te kafle przy Traugutta sporo się bowiem zmieniło. Działo się tu coś absolutnie świetnego. Kasia z Mieszkanie w kamienicy i Jacek z Lokacje podcast oraz Łokietka 5 (razem organizowaliśmy wystawę) wymyślili akcję sprzątania kamienic. Popdowiedziałam Kasi, że te kafle najbardziej potrzebują pomocy i zorganizowali tu porządki. Ale nie takie zwykłe mycie, tylko konkretne rozpuszczanie zaschniętych napisów i bohomazów wykonanych markerem i farbą w sprayu. Chwała im za to, bo efekt jest cudowny! Możecie go podejrzeć tutaj.

Trochę tylko żal, że sama nie mogłam wziąć udziału w tej inicjatywie. Byłam poza Wrocławiem i działy się wtedy dla mnie prywatne ważne rzeczy.

Jakiś czas temu głośno było o tej kamienicy także z powodu skradzionej drewnianej płaskorzeźby rycerza z płyciny drzwi. Dzisiaj dziura jest wypełniona gładką deską, ale wątpię, żeby skradzionego elementu szukano. Gdzieś w opinii publicznej pokutuje jeszcze przekonanie o braku wartości poniemieckich detali. Albo, że mieszkańcom to różnicy nie zrobi, przecież nie dbają nawet o porządek. Dlatego tym bardziej dobrą robotę zrobili Kasia z Jackiem. To może (choć przecież nie musi) być początek bardzo dobrej drogi dla tej kamienicy (i tak warto).

Przy tej okazji chciałam wspomnieć o podawaniu dokładnych adresów miejsc z ciekawymi nazwę to ‚ruchomymi detalami’ Wrocławia. Nie warto nimi wszędzie świecić. Wierzcie lub nie, mogą mocno ułatwiać dotarcie do zabytkowych detali potencjalnym zainteresowanym, którzy dostarczą je ‚kolekcjonerom’. Druga sprawa to dbałość o mir domowy mieszkańców. Pisanie wszędzie w ogólnodostępnych komentarzach takich adresów prędzej czy później może go zakłócać. Nie róbcie więc tego, proszę. Lepiej przyjdźcie do kamienicy ze zmywaczem do paznokci i usuńcie zrobiony markerem napis.

To się 'nagadałam' ☺ A teraz zobaczcie kafle:
















Info dla wytrwałych: ten sam wzór jest przy Wesołej!

Traugutta | Wrocław