kafel #72 | Kaflowy cud


Mówi się, że Nadodrze to dzielnica cudów. Każdy, kto zna tutejszy folklor to potwierdzi. Potwierdzam i ja. Dlaczego? Sami zobaczcie spektakularną przemianę, która wydaje się zupełnie niemożliwa. Im bardziej się jej przyjrzymy, tym bardziej będziecie zdziwieni.

Lamperia z Olejnej

Pani Olejna to bardzo popularna w kamienicach persona. Gości w starych korytarzach tak często, jakby w całym mieście żyła tylko ona. Rozkłada się na ścianach, by po dziesiątkach lat efektownie się łuszczyć i odpadać z przytupem. Najczęściej jest zielona. Teraz to eko, wcześniej wprowadzenie koloru w zszarzałe życia szarych mieszkańców i prawdopodobnie najtańszy wybór. Zadomowiła się też na kaflach. I to na dobre, bo było jej aż 5 warstw. Zielona, brązowa, pomarańczowa. Cała plejada pań Olejnych.

Internety

W czasie największej posuchy i zatrzymania świata spowodowanego zarazkiem jak grom gruchnął post Pracowni Konserwacji Zabytków Piotr Pelc o metamorfozie kafli na Nadodrzu. Trzy razy przetarłam oczy ze zdziwienia zanim zaczęłam rozpływać się nad pokazanym właśnie światu efektem. Pomarańczowa ściana i obok niebieska ściana. To niebieskie to były... kafle!

Post zbierał pochwały płynące z Internetów. Ich wezbrana rzeka pokazywała jak wielka jest w narodzie wola i potrzeba przywracania blasku klatkom schodowym. Ludzie hojnie sypali sercami, bo w tym mieście jest nie tylko rynek i wszystko to, czym się świeci turystom. Są zakamarki, które potrzebują piękna.
 
Kiedy tylko mogłam, pobiegłam do tej klatki schodowej. Poczekałam swoje. Weszłam, a za drzwiami... To było dla mnie, tropicielki kafli, co najmniej jak spotkanie różowego jednorożca. Oto zaniedbane kafle, zapaćkane farbą o mało wytwornym kolorze wychodzą na światło dzienne i są takie piękne, że aaa!

Zrobiłam zdjęcia kiedy część kafli była jeszcze zakryta. Czegoś mi jednak brakowało. Postanowiłam, że jeszcze tam wrócę.

Piotr i Marta

Kto, co i dlaczego. Takie miałam pytania, bo przecież trochę znam już Wrocław, widziałam kafle z Wesołej (te smutne) i znam problemy z finansowaniem remontów przez wspólnoty mieszkaniowe (z autopsji). No to poszłam i spotkałam Piotra z Martą.

Było już późno, po 19:00, a oni coś tam dłubali w kaflach. Od razu miło i fajnie. 

 RAPORT Z ROZMOWY
    1. Szpachlowane miejsca w kaflach będą szkliwione i traktowane żywicą dla naturalnego efektu
    2. Braki w kaflach będą uzupełniane specjalnie zamówionymi kaflami od artysty rzeźbiarza, który zrobił kilka generacji próbnych kafli, mieszka w Tarnowie i jest synem aktora z Kabaretu Starszych Panów
    3.  Profesjonalny remont klatki schodowej z oczyszczeniem kafli i schodów zainicjowała wspólnota mieszkaniowa
    4.  Wspólnota sama finansuje remont (!) z uzbieranego funduszu remontowego
    5.  Sufit jest grafitowoniebieski
    6.  Piotr podczas prac konserwatorskich we wrocławskiej katedrze odkrył obraz uważany za zrabowany w czasie wojny i najstarszą rzeźbę na Śląsku pod stropem w Ziębicach
    7. Zegar na wieży Hali Targowej dzięki nim jest niebieski  Do willi na Matejki mam nie iść sama
    8.  Większość kamienic przechodziło poważniejszy remont w latach '70

Wtedy otworzyły się drzwi i ktoś zaczął schodzić po schodach.

Ola

Kto by pomyślał, że mózg całej operacji chodzi w różowych leginsach. W takich była Ola, która właśnie zeszła ze schodów. Sprawczyni zamieszania. 

Ola znała Piotra i jego pracownię, dlatego była w ogóle szansa na odpowiednią renowację kafli. Nie każdy by się tego podjął, nie każdy miałby do tego serce, mówi. Pieniądze były na funduszu remontowym, wspólnota poparła odnowienie klatki schodowej. Na zebraniu Ola od razu powiedziała, że muszą odnowić kafle. Ostatecznie szalę przeważył argument "a co mamy zrobić, pomalować kolejną warstwą olejnej?". I nie ma, że ratuje poniemieckie kafle, bo Ola we Wrocławiu się wychowała i to są dla niej kafle wrocławskie. Z resztą to już nie pierwsza jej klatka. Wcześniej z mężem, również Piotrem zrobili rewolucję przy Żeromskiego. Zapytana w jaki sposób jej się to udało mówi, że ma męża przywódcę. 

Nie do końca tak wyobrażałam sobie tego przywódcę. Człowiek ogarnął wspólnotę mieszkaniową, instytucję trochę przestarzałą, więc ma twardą rękę i gniewną twarz, myślałam. A Piotr ma długie włosy, szeroki uśmiech i wymarzonego kampera. Hipnotyzuje dobrą energią. 

Ola ma wizję i dar przekonywania. Autentycznie cieszą ją kolejne efekty przemiany. Osobiście ich dogląda. Z tym szczególnym rodzajem błysku w oku opowiada o kolorach ścian, pokazuje co trzeba poprawić na głęboko niebieskim suficie. Odważnie myśli o poszerzeniu tej rewolucji. Przecież dobrze wyglądałyby drzwi do mieszkań pomalowane na ten sam odcień co sufit. Chce też odtworzyć bramę. A między tym wszystkim zaprasza na wafelki.

I jak tu wyrazić swój zachwyt? Życzę wszystkim kamienicom takich mieszkańców.

No to już znacie tę szaloną historię. Teraz spokojnie popatrzcie na zdjęcia ✨














Jeszcze tam wrócę.
Wrocław | Kilińskiego

0 komentarze:

Publikowanie komentarza