kafel #42



Y uno, dos, tres, cuatro, cinco, seis, siete, ocho. W bok, do tyłu i obrót. Dołączcie się do tańca, bo własnie naciskamy na klamkę starych drzwi na Grunwaldzkiej i przenosimy się do gorącej Havany. Do miejsca, gdzie kolory ceramiki dobrano tak, by idealnie komponowały się ze śniadą karnacją kubańskich tancerzy. Zieleń palm, bordo pełnych warg mulatek, granat głębin Morza Karaibskiego. Nawet domofon dzwoni tu dzisiaj w rytmie clave, z charakterystycznym zwolnieniem na 'dwa' (dos). Pęknięcia w kaflach powstały pewnie od muzycznych wibracji, a kwiatowe wykończenia poręczy - z tęsknoty za widokiem zalotnie wetkniętych za kobiece ucho kwiatów Calotropis procera. 
Adios a la prima! Salsa! 

Bujamy się tak przez chwilę. Ciało samo przyjmuje taneczne napięcia mięśni. W głowie snują się plany dalekich podróży.

I jakoś dalej nam ciepło, chociaż za drzwiami znów zima.













Wrocław | Grunwaldzka


0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

I miejsce w kategorii Dolny Śląsk

o autorze

Zdarza się, że zatrzymuję wzrok tam, gdzie inni wolą nie patrzeć. Wyszukuję stare kafle, zgaduję po architekturze, w której kamienicy są i jak wyglądają. Tutaj notuję historie ich odkrywania.