kafel #32



Wyobraź sobie, że ziemska misja na Marsa ląduje z powodzeniem na czerwonej planecie. Dokuje swój pojazd w bazie wypadowej przy miejscu wyjścia na powierzchnię, zakłada skafandry, bierze niezbędne narzędzia dokumentacyjne i kilka razy zapuszcza się w nieznane, ale wraca bez nowych danych. Z pustymi rękami.

Okazji pobytu na Marsie nie chcą przepuścić niektórzy - ci mniej racjonalni - członkowie załogi. Rozsadza ich ciekawość i postanawiają nie dać za wygraną. Odwiedzają to miejsce ponownie. I znowu nie sięgają po zasoby, których istnienia są pewne ich naukowe umysły. Z każdym dniem nienasyconych optymistów jest mniej, aż na pewną wyprawę wybiera się tylko jeden z nich. Początkowo powtarza wypracowane wcześniej czynności. Ale zanim trafia w znajome miejsce, rozgląda się uważnie. Tym razem nie musi przekonywać pozostałych członków załogi do złamania procedur, więc szybko podejmuje decyzję o zboczeniu z trasy. Idzie w stronę uchylonych drzwi...

Tam odkrywa kafla #32, którego motyw dekoracyjny nie przypomina mu żadnego z ziemskich kwiatów, a w zbliżeniu wygląda raczej niczym Hatifnatowie ze skandynawskiej bajki. Astronauta odnotowuje też obecność drewnianych sanek stojących w rogu pomieszczenia. - "Dziwne"- myśli, bo przecież jest koniec lata, a tutaj stoją sanki, drewniane, pewnie używane do zjazdów z obleganej zimą górki w Parku Tołpy. Po chwili jego uwagę przyciągają dwa detale. Tafla ciemnych kafli odbija posadzkę, tworząc, jak na jego nietutejszy gust, trochę przesadzoną całość. Miejsce po remoncie zapełniono farbą w tym samym kolorze i dla ciągłości dekoru, zarysowano kwiaty. Odnotowuje to swoją aparaturą.

Gdy wraca do bazy, załoga raz po raz szeroko otwiera oczy ze zdumienia. Nic nie wiedzieli o jego samotnej wyprawie. Zebrane dane są tak zaskakujące, że postanawiają odznaczyć go medalem zasługi.

Kosmonauta świetnie czuje się z tym, że to, co zrobił (a robił, tak jak czuł), wywołało taki entuzjazm. Jeszcze tego nie wie, ale na ten sam wzór zdarzy mu się natknąć w innych częściach przestrzeni kosmicznej. Pssst! Pewne źródła wskazują, że będzie to ulica Parkowa i Przestrzenna, ale o tym przy okazji kolejnego raportu z Marsa. Znaczy Ołbina.















Wrocław | Stein
Pochodzenie wzoru:  Teichert-Werke, fabryka fajansu i porcelany Miśnia, 1900 r.

 

I miejsce w kategorii Dolny Śląsk

o autorze

Zdarza się, że zatrzymuję wzrok tam, gdzie inni wolą nie patrzeć. Wyszukuję stare kafle, zgaduję po architekturze, w której kamienicy są i jak wyglądają. Tutaj notuję historie ich odkrywania.