kafel #18


Wejść tutaj to trochę jak wpaść do króliczej nory i znaleźć butelkę z etykietą 'WYPIJ MNIE' (ale nie tą, zostawianą bez % zawartości). Zamknięcie drzwi zostawia za nami szum, huk i trzaski ruchliwego skrzyżowania. Możliwe, że gdzieś tam przy schodach, za krawędzią ściany dyskretny krok w tył robi sama Królowa Kier. A z ustawionej wcześniej scenografii zostaje tylko kafel #18.

Wnętrze jakby nierealne, kamienica też. Wiele razy miała zniknąć, bo planowane było 'miasto'. Zamiast niej - droga. Szeroka, co się nie korkuje. I pas tramwajowy. Porzucony na zewnątrz jazgot miał rozlać się jeszcze szerzej, także nad jej fundamentami.

"Idąc tropem ściętych drzew, los tej kamienicy też jest już przypieczętowany." To autentyk znaleziony na portalu przyjaciół Wrocławia z datą sprzed dziesięciu lat. 

A nie. Szach i mat. Oby.








Wrocław | Wyszyńskiego

 

I miejsce w kategorii Dolny Śląsk

o autorze

Zdarza się, że zatrzymuję wzrok tam, gdzie inni wolą nie patrzeć. Wyszukuję stare kafle, zgaduję po architekturze, w której kamienicy są i jak wyglądają. Tutaj notuję historie ich odkrywania.